Drogi rodzicu
DROGI RODZICU
Twoje Dziecko odeszło - przeszło do innego, lepszego świata, zostawiając Ciebie z poczuciem niepojętej rozpaczy i narastającej pustki. Chcesz za Nim pójść, nie pozostawić Go samego, sprawdzić, czy jest mu tam dobrze... ale nie możesz. Nie trzyma Cię strach przed śmiercią, tego się nie boisz, trzyma Cię poczucie obowiązku wobec tych, którymi musisz się opiekować dalej tutaj - pozostałymi dziećmi, małżonkiem, rodzicami...
Czeka Cię i masz tego świadomość, najtrudniejszy okres Twojego życia - okres żałoby. Nie ma słów, które mogą Cię pocieszyć, nie ma gestów ani czynów, które mogłyby Ci przynieść ulgę. Nie ma możliwości aby przed tym uciec, każdego dnia wstajesz z myślą
o powrocie do koszmaru i żaden bunt, żadna ucieczka w coś, co kiedyś Ci pomagało odreagować stres w tym przypadku nie pomaga.
Niestety - niewielu jest również ludzi którzy są w stanie rozumieć co przechodzisz i co odczuwasz, i co za tym idzie jak Ci pomóc. Mimo ogromu dobrych chęci, szczerych wyrazów współczucia - ludzie Ci - nawet najbliżsi nie rozumieją Cię, bo nie mogą. Nikt, kto tego nie przeszedł nie będzie Cię rozumiał. Dlatego masz poczucie wyobcowania - nie chcesz nawet ich obarczać swoimi żalami bo czujesz, że niewiele to pomoże...
Chcesz mówić o swoim Dziecku, o Jego ostatnich chwilach, o cierpieniu, o uldze której teraz doświadcza, szukasz znaku, że jest mu dobrze. Wchodzisz w świat metafizyczny chcąc jak najmocniej zrozumieć co TAM jest, czy naprawdę ci, którzy TAM przeszli naprawdę czują się szczęśliwi...?
Twojemu Dziecku jest TAM dobrze, z biegiem czasu uświadomisz to sobie rozmawiając z innymi rodzicami, którzy przez to przeszli przed Tobą, pytając znajomego księdza, czytając różne książki, czy też bazując na tym, co podpowiada Ci Twoje serce. W momencie kiedy sobie to uświadomisz łatwiej Ci będzie pokonać rozpacz, łatwiej Ci będzie zaakceptować ten stan rzeczy, łatwiej Ci będzie pozwolić dziecku odejść. Właśnie to jest jednym z najpoważniejszych problemów z jakimi borykają się rodzice w żałobie. Brak akceptacji odejścia dziecka powoduje, że żałoba staje się niegojącą się raną - bólowi po stracie dziecka nie towarzyszy z biegiem dni, tygodni, miesięcy złagodzenie emocji. Akceptacja faktu, że Dziecko odeszło umożliwi Ci przejście do etapu, kiedy zaczniesz sobie układać życie w nowych realiach. Nie oznacza to absolutnie, że zapomnisz o dziecku, o bólu - nie, czas wbrew pozorom nie leczy ran, udaje się je jedynie załagodzić. Oznacza to, że Twoje Dziecko będzie Ci towarzyszyło w Twoich myślach przez całe życie, a Ty o nim nigdy nie zapomnisz - zmieni się forma w jakiej Twoje Dziecko będzie z Tobą przechodzić przez życie.
Prawdopodobnie od początku żałoby narasta w Tobie poczucie winy, obwiniasz się tym, że jako rodzic nie zaradziłeś śmierci Dziecka, że źle spełniłeś swój obowiązek rodzicielski i co za tym idzie - że jesteś jedną z przyczyn Jego odejścia. Wierzysz, że gdzieś istniało lekarstwo, że gdzieś był jakiś lekarz, znachor, bioenergoterapeuta, że mogliście się mocniej modlić, że mogliście zauważyć chorobę wcześniej... Jednocześnie obwiniasz się za przyczynę choroby, wiesz, że lekarze powiedzieli Ci, że to nie jest absolutnie Twoja wina,
a jednak boisz się, że może to skutek Twojego błędu, że dziecko się uderzyło, przeziębiło, że w czasie ciąży były jakieś błędy. Takie myślenie to błąd, wiesz to dobrze, ale ciężko Ci z tym walczyć. Dlatego też pamiętaj - nic, dosłownie nic nie możesz sobie i innym zarzucić, byliście przy Dziecku, wspieraliście je, było w szpitalu, podawano lekarstwa. Nie popełniliście żadnego błędu...!!!
Jednym z najbardziej dokuczliwych objawów żałoby jest pustka. Rozpacz, bunt, żal, smutek - to są uczucia gwałtowne, związane
z emocjami - i podobnie jak emocje ulegają stopniowemu wyciszeniu. Poczucie pustki jest tym, czego nie można w sobie zdusić, kojarzy się z pojedynczymi przedmiotami, wspomnieniami, miejscami związanymi z naszym dzieckiem. Pustka nachodzi nas w dowolnym momencie, czasami w chwilach, w których tego nawet się nie spodziewamy. Poczucie pustki jest tym bardziej dotkliwe, że towarzyszy nam w momentach, kiedy wszyscy dookoła (często również my sami) uważamy, że poradziliśmy sobie z okresem żałoby, że już mamy to za sobą, że nas to już nie będzie męczyć, że będziemy znowu potrafili cieszyć się życiem.
Przechodząc żałobę, szczególnie w jej pierwszej fazie pamiętaj o tym, abyś to Ty decydował o tym w jaki sposób to zrobisz. Nie ma jednego sposobu i nie ma ludzi, którzy lepiej wiedzą czego Ci potrzeba i co powinieneś robić. To Ty wraz z małżonkiem decydujesz co robicie z rzeczami Dziecka, kiedy zmienicie wystrój jego pokoju. To Ty decydujesz na co masz ochotę, ile razy chcesz pójść do Kościoła czy też na cmentarz. To Ty decydujesz co, jak dużo i komu chcesz opowiedzieć o swoim Dziecku. Nie daj sobie wmówić osobom, które nie wiedzą co przeżywasz - jak masz przeżyć żałobę, bo to Ty, a nie one będziesz przez nią przechodzić.
Na tym etapie zwróć uwagę na swoich bliskich. Im też jest ciężko, nierzadko ciężej niż Tobie, mimo, że trudno Ci to sobie wyobrazić. Jeśli masz dzieci pamiętaj, że przez wiele tygodni, miesięcy były one na "drugim planie" i to niezależnie od tego jak bardzo staraliście się dać im ciepło równe temu które dawaliście Dziecku, które odeszło. Spędziły ten czas nierzadko w samotności, gdyż cała rodzina zajęta była poważniejszymi sprawami. Mają poczucie własnego poświęcenia i akceptują to poświęcenie, niemniej jednak teraz chciałyby otrzymać za to poświęcenie nagrodę, nagrodę, której często nie jesteś w stanie im dać borykając się z własnymi problemami. Pamiętaj, że pogrzeb brata czy siostry, którego z reguły są w takich sytuacjach świadkami - mimo całego ogrmomu pozytywnego wpływu jakie ma na ich dalsze postrzeganie problemu utraty rodzeństwa - niesie za sobą wielki ładunek emocjonalny, ładunek, któremu czasami nie mogą sprostać. Stąd też bądź przygotowany na to, że dzieci mogą stanowić teraz dla Ciebie dodatkowy problem, mogą się buntować, szczególnie przeciw temu rodzicowi, który był z chorym Dzieckiem przez dłuższy czas w szpitalu, bądź też przejawiać zaborczą postawę jeśli chodzi o Twoje uczucia. Może się zdarzyć, że będą chciały wprowadzić się do pokoju zmarłego Dziecka, bawić Jego zabawkami, "posiąść" choć część Twojego uczucia przynależnego tamtemu Dziecku. Podchodź do tego z rozwagą i wyrozumiałością. Dzieci są słabsze psychicznie i w tym momencie wymagają od Ciebie zwiększonej uwagi i uczucia.
Pomyśl o swoim małżonku. Przez ostatnie tygodnie, miesiące żyliście w innych światach. Jedno z Was w szpitalu z chorym Dzieckiem walcząc ze zmęczeniem i przeciwnościami losu starając się za wszelką cenę umilić mu czas. Drugie, pozostało w "normalnym" świecie - musiało dbać o pozostałe dzieci, prowadzić dom, zająć się zarabianiem pieniędzy. Te dwa światy różni wiele, tym bardziej, że być może nie mogliście zbyt często ze sobą przebywać i łączyły Was tylko telefony. Tych dwóch światów nie da się połączyć, a jednak teraz stanęliście wobec wyzwania - znaleźliście się w trzecim świecie - świecie, gdzie Wasza rodzina uległa ruinie (tak przynajmniej myślicie) i oboje musicie w nim żyć mając tak odmienne doświadczenia i przeżycia ostatnich miesięcy i tygodni. Pamiętaj, nie możecie się od siebie oddalić. Wiesz dobrze jak bardzo oddaliła Was choroba i jaki to miało wpływ na Wasze relacje. Kontynuowanie tego dalej w oparciu
o tak wielki problem jakim jest przechodzenie żałoby oznacza realne zagrożenie dla bytu Waszej rodziny. Dlatego też przeżywaj żałobę ze współmałżonkiem. Może nie zawsze zgadzasz się z tym co on proponuje, ale ulegaj mu - dostosuj się do Niego realizując jego potrzebę w przechodzeniu żałoby, a on odda Ci to w postaci swojego wsparcia dla Ciebie w trudnych chwilach. Najważniejszym elementem wspólnego przechodzenia żałoby jest rozmowa, nie chroń swojego małżonka jeśli masz trudne myśli, obarcz go tym bo on
i tak to zauważy, a będzie cierpiał nie mogąc Ci pomóc...
Nie uciekaj. Nie chcesz zaakceptować żałoby, masz poczucie, że możesz uciec, zaszyć się w swoim świecie i żyć w nim ze swoim Dzieckiem. Kusić może wiele rzeczy "zajmujących" głowę - praca, wyjazd, używki, inni ludzie... To ślepa uliczka. Niestety od żałoby nie można i co najważniejsze nie powinno się uciekać. Ona wróci, wróci po pewnym czasie silniejsza i boleśniejsza, a Ty w międzyczasie możesz spalić za sobą mosty, które pozbawią Cię wsparcia bliskich Ci osób. Tak więc nie uciekaj, przejdź swoją drogę krzyżową bez przerwy, bez przystanku, a na jej końcu zobaczysz, że tak jest lepiej. Jeśli nie czujesz się na siłach daj sobie pomóc. Nie wstydź się poczucia bezradności i nie broń się, jak bliscy zaproponują Ci wsparcie ze strony psychologia. Depresja jest chorobą powszechną
w nowoczesnym społeczeństwie, a Twoje przejścia należą do tych niewyobrażalnych więc zaakceptuj myśl, że jesteś w stanie depresji. Nie walcz z depresją samotnie - zwróć się po radę do psychologa i zaakceptuj sytuację, kiedy skieruje Cię do psychiatry. Psycholog pomoże Ci, jednak najczęściej powinien być wsparty lekami, które zapisze Ci właśnie psychiatra.
Twoje postrzeganie żałoby z biegiem czasu będzie ewoluowało. Wielu rodziców ma poczucie, że śmierć ukochanego Dziecka oprócz niewyobrażalnego dramatu była czymś, nad czym nie wolno im przejść do porządku dziennego, była sygnałem, znakiem, że coś trzeba zrobić ze swoim życiem. Wielu poszukuje poczucia Odnowy - w najróżniejszych jej formach, ważne jednak jest aby nie wrócić do starego życia, aby nie "zmarnować" śmierci swojego Dziecka.
Pomyśl również i Ty o sobie, swoim życiu dotychczasowym, jakie było i jakie powinno być. Pamiętaj, Twoje dziecko, wbrew poczuciu logiki, wbrew miłości, w sposób niesprawiedliwy zostało zabrane Tobie i światu, ale też pamiętaj, że Twoje życie nadal trwa... Ty przeszedłeś i zaakceptowałeś swoją śmierć wraz ze śmiercią Dziecka atakując Boga, żeby Tobie zabrał życie a nie Dziecku, dlatego też życie po żałobie jest nowym życiem. Twoim obowiązkiem, obowiązkiem wobec Twojego Dziecka obserwującego Cię z Nieba jest to życie przejść godnie, jeśli tego nie zrobisz w jakiś sposób zmarnujesz życie swojego Dziecka.









