Wigilia
24.12.2006 Wigilia
Już Mikołaj grzeje sanie,
Czego pragniesz niech się stanie.
Każde z marzeń skrytych w głębi
Święty dziadek może spełnić!
Wtorek 18 grudnia, godz.17:00. Na oddziale jest widoczne poruszenie. Dzieci z rodzicami wychodzą ze swoich sal. Tak! Fundacja Nasze Dzieci przygotowuje kolejny pełen niespodzianek wieczór. Niezwykły dlatego, że mija właśnie pierwszy rok działalności fundacji!
Gdy wszyscy wygodnie usadowili się w świetlicy , pani prezes Ewa Gorzelak i ksiądz Piotr, kapelan Kliniki Onkologii, złożyli wszystkim świąteczne życzenia. Następnie przyszedł czas na podsumowanie tego, co przez 12miesięcy działo się za sprawą osób z fundacji. Oczywiście, nie ma urodzin bez tortu!. Pyszny , ogromny tort z logiem fundacji osłodził każdemu początek imprezy. Gdy wszyscy uzupełnili niedobór cukru w organizmie, przyszedł czas na świąteczne zabawy. Włączyły się w nie nawet mamy. Na początek trzeba było zrobić oczywiście Mikołaja, bez niego nie ma świątecznej atmosfery. Z początku trudne zadanie okazało się dla dzieci bardzo proste. Trzeba przyznać, że Mikołaj prezentował się wspaniale, choć dość niecodziennie-głowa z kapusty, oczy z zakrętek… Dzieci zatroszczyły się też o pojazd dla niego , a nawet renifera z uszami bardzo przypominającymi łapki na muchy.Nie może być świąt bez choinki. Nie było prawdziwego drzewka, ale to nic. Zawsze przecież jest MAMA! Jakże piękna, z błyszczącymi bombkami i łańcuchami jest mamochoinka. Zostały jeszcze porządki i pieczenie ciasta. Dobrze, że to pantomima, bo z pewnością część dzieci chciałaby się wymigać od odkurzania i mycia okien. Robienie świątecznych wypieków tez było niezwykłe. Jedna osoba była ciastem, druga kucharzem. Można było poczuć, co czuje ciasto, gdy jest mieszane i wygniatane. Na koniec wszyscy świetnie się bawili w bitwie na śnieżki- nie prawdziwe, zaczarowane.
Przez chwilę wszyscy zapomnieli , że przecież dziś miał przyjechać święty Mikołaj. Śpiewaniem kolęd wszyscy przywołali gościa. Młodsi rozglądali się, czy aby nie przybył sam. Nie, nie śnieżynki szły korytarzem z prezentami. Uff! Każdy miał niepowtarzalna chwilę, by porozmawiać ze świętym Mikołajem, przecież rok się nie widzieli! A on kiwał głową, żartował, a co odważniejszych sadzał na kolanach. Każdy otrzymał paczkę słodyczy, młodsi mięciutka poduszkę a starsi wspaniałe gry Granny. Długo jeszcze na oddziale słychać było śpiew kolęd i głos świętego Mikołaja…