mapa serwisu mapa serwisu linki linki forum forum kontakt kontakt
Aby zobaczyć animację musisz mieć włączoną obsługę Javascript w przeglądarce.

Wigilia

Święta muszą być, czyli rzecz o tym jak dzieciaki z VII piętra

ocaliły Mikołaja i świąteczne tradycje


Czy można sobie wyobrazić grudzień bez Świąt, Mikołaja, prezentów? Bez tej jedynej, niepowtarzalnej atmosfery, bez ciepła, bliskości, serdeczności? Nie, nie można, a przecież 18 grudnia 2007 r. nad VII piętrem na przerażający moment zawisło widmo braku Świąt.

Wszyscy zgromadzeni w oddziałowej stołówce zamarli z przerażenia, serca na chwilę przestały bić, bo miało być tak pięknie, a tymczasem elf ogłosił, że za sprawą okrutnej wiedźmy na darmo czekają na Mikołaja, prezenty, uśmiech... Świąt w tym roku nie będzie – brzmiały przerażające słowa. W sali zapadła cisza... Co robić? Po prostu odejść? Odwołać imprezę? I zawieść dzieci? Niemożliwe. I jak to tak – bez życzeń, dobrego słowa, podarunków?

Smutne dziecięce buziaki poruszyły nawet okrutną wiedźmę, która postanowiła dać wszystkim szansę na odczarowanie świata i przywrócenie Świąt. Warunkiem zdjęcia uroku było wykonanie trzech zadań. Po pierwsze, chcąc przywołać niepowtarzalny, świąteczny nastrój, należało pięknie zaśpiewać kolędy. Dobre duszki – wolontariusze – szybko rozdali wszystkim teksty i przy akompaniamencie gitar po całym oddziale rozbrzmiał radosny śpiew, a słowa Bożonarodzeniowych pieśni trafiały do serc, topiąc wszelkie lody.

Drugie zadanie polegało na stworzeniu łańcucha przyjaźni. To nie było trudne – świąteczny sznur błyskawicznie połączył wszystkich obecnych, a dzieci ozdobiły go serduszkami z wymalowanymi upragnionymi prezentami.

Ostatnie zadanie okazało się wielką próbą dla elfa. Jak zawsze jednak mógł on liczyć na dzieci, a także na wsparcie wezwanego na ratunek czarodzieja. Wspólnymi siłami udało się sprostać zadaniu polegającemu na tym, by milusińscy śmiali się bez przerwy przynajmniej pół godziny. Dzieciaki prawie pękały ze śmiechu, a chichotom nie było końca.

W takiej cudownej atmosferze zaklęcia okrutnej wiedźmy straciły moc i do stołówki triumfalnie wkroczył odczarowany, długo oczekiwany Mikołaj. Rozradowane dzieci chętnie wyrecytowały kilka wierszyków, by przekonać niecodziennego Gościa, że naprawdę zasługują na prezenty. Po otrzymaniu upominków milusińscy mogli do woli sprawdzać autentyczność Mikołaja, ciągnąc go za brodę. Na pamiątkę tego niezwykłego wieczoru, który zaczął się dramatycznie, ale skończył radośnie, wszyscy chętni mogli sobie zrobić zdjęcie z przybyszem z dalekiej Laponii.

Po zakończeniu zabawy w stołówce Mikołaj odwiedził wszystkie dzieci w salach, rozdając dobre słowa, uśmiech i oczywiście wymarzone prezenty. Dodatkową atrakcją było słodkie co nieco, czyli kawałek pychotkowego tortu z okazji kolejnych urodzin Fundacji, dla każdego łasuszka.

Wszyscy serdecznie podziękowali Mikołajowi i jego drużynie, a on obiecał, że za rok nie da się już zaczarować wiedźmie i przybędzie do każdego dziecka bez opóźnienia.


organizacja pożytku publicznego Strona główna | O Fundacji | Z życia Fundacji| Wolontariat | Dla rodziców | Nasi Sponsorzy | Jak pomóc
created by: oxide© Fundacja "Nasze dzieci". Wszystkie prawa zastrzeżone.powered by ivento cms