Wakacje oczami uczestnika
WAKACJE OCZAMI UCZESTNIKA - KACPRA "JARZĄBKA" HUZAKOWSKIEGO
W dniach 9-23 sierpnia 2006 roku odbyły się po raz pierwszy pod patronatem fundacji "Nasze Dzieci" kolonie dla dzieci w trakcie, jaki i po zakończeniu leczenia onkologicznego z CZD w Warszawie. Pieniądze na nie były zbierane prawie przez rok, ale dzięki ofiarności wielu osób i instytucji udało się zebrać całą sumę potrzebną na organizację. Mogłoby się wydawać, iż dwutygodniowe kolonie są przeznaczone dla ludzi sprawnych fizyczne, w pełni samodzielnych i osoby niepełnosprawne są skazane na wyjazdy pod ścisłą opieką rodziców albo co gorsza na spędzanie wakacji w domu. "WKSz" wygląda zupełnie inaczej, dzieciaki niepełnosprawne radzą sobie w pełni, otrzymują pomoc opiekunów, kolegów, nikt nie jest tam sam, zawsze jest ktoś, kogo można poprosić o pomoc. I to jest najpiękniejsze w tych koloniach, że osoby, które na zwykłych wyjazdach mogłyby sobie nie poradzić,(z powodu braku zrozumienia otoczenia na tema choroby, niepełna wiedza kadry na temat dzieci onkologicznych) na "WKSz" są normalnymi uczestnikami. Wśród kadry są osoby, które w młodości chorowały na raka, lekarz oraz pielęgniarka z oddziału Kliniki Onkologii, także ludzie, którzy jadą na te kolonie jako opiekunowie po raz jedenasty. Więc opiekę otrzymuje się na najwyższym poziomie. A co najważniejsze opiekę od ludzi, którzy znają nasze problemy onkologiczne od podszewki.
Nie będę opisywał dokładnie wszystkiego po kolei, co się wydarzyło przez dwa tygodnie, opowiem jedynie o ważniejszych momentach, bo nie sposób opisać tylu sytuacji, miejsc, spotkań, które miały miejsce na koloniach. Ogólnie rzecz biorąc nie było nudy, cały czas było coś do robienia. Na rozmowy telefoniczne często brakowało nam czasu, przez co rodzice często się denerwowali, że nie mogą się dodzwonić do dzieci.
Drugiego dnia kolonii odwiedził nas dziennikarz TVN Irek Bieleninik. W czasie spotkania z nim dowiedzieliśmy się jak wygląda praca dziennikarza. Został także sformowany zespół redakcyjny, który stworzył największą gazetkę kolonijną w Polsce: "Kropla Szczęścia".
W czasie pobytu odbyły się warsztaty z członkiem grupy Klango, Waldkiem, zajmującej się produkcją gier dla niewidomych. Tak, gier dla niewidomych, nauczyliśmy się wtedy "grać uszami". Cała zabawa trwała 3 dni. Podczas nich zapoznaliśmy się z ideą tych gier, rozegraliśmy turniej wiedzy 1 z 5, graliśmy w "Muchę" a na zakończenie udźwiękowiliśmy grę Kwizzo. Pytania do tej gry zostały przygotowane w pięciu grupach, początkowo do turnieju 1 z 5, następnie zostały one wykorzystane do nagrania w grze. Dokładniejsze informacje można znaleźć na stronie internetowej Klango: www.klangogames.com.
Pierwszą wycieczką była objazdówka po Zakopanem. Odwiedziliśmy Jaszczurówkę, kaplicę z początku XX wieku, skansen Zakopiański. Następnie udaliśmy się do Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej. Zwieńczeniem był czas wolny na Krupówkach.
Wybraliśmy się także na cały dzień do Krakowa. Zwiedziliśmy Wawel, synagogę Żydowską, kościół Mariacki, oraz wiele innych miejsc. Wszystko dobrze było zorganizowane, nie robiliśmy wszystkiego w biegu jak to ma miejsce na zwykłych wycieczkach. Wszystko było dostosowane do "
Jednego dnia wybraliśmy się do okolicznej bacówki, gdzie góral opowiadał nam jak wygląda dzień pasterza. Zobaczyliśmy jak wyrabia się oscypki. Następnego dnia pojechaliśmy do chaty góralskiej w Murzasichle gdzie zaznajomiliśmy się ze zwyczajami, tradycją oraz muzyką Zakopiańską. Po tym spędziliśmy miłe chwile przy ognisku piekąc kiełbaski oraz pijąc herbatę z cytryną.
Bardzo ważnym punktem kolonii był dzień sportu, w którym uczestniczyli wszyscy. Podczas niego zostało rozegranych szereg konkurencji, w wyniku których wyłoniły się 3 grupy medalowe. W czasie kolonii rozegrany został także turniej w badmintona, ping ponga oraz tysiąca.
Zajęcia plastyczne towarzyszyły nam bardzo często, udział w nich był dobrowolny. Było malowanie na szkle, origami płaskie, malowanie ramek. Został także zorganizowany wieczorek poetycki połączony z konkursem recytatorskim oraz "mini playback show". Każdy biorący udział w konkursach został nagrodzony.
Jedną z większych atrakcji był chrzest "pierwszaków"(osób które były pierwszy raz na koloniach). Każdy z nich musiał zrobić sobie przebranie, pomagali w tym "starszacy" oraz opiekunowie. Aby zostać uznanym za kolonistę, trzeba było się wkupić w łaski bogini piękności (siostra Marzena) oraz starego górala,(ks. Paweł) poprzez zaśpiewanie piosenki, opowiedzenie dowcipu. Chrzest był chyba jedną z najweselszych atrakcji na koloniach. W tym dniu uśmiechnięty był każdy.
W kilku słowach tak właśnie wyglądały kolonie "WKSz" 2006. To były 2 tygodnie pełne radości w naszych sercach. Był tylko jeden smutny moment na koloniach, moment rozstania. Każdy odjechał do domu z nadzieją, iż zobaczymy się za rok na "WKSz". Na koloniach panował bardzo specyficzny klimat, klimat, który panuje Tylka na "WKSz", a obrazują go najbardziej słowa piosenki:
"I to jest właśnie to,
o co chodzi nam
to kapitalna sprawa,
bombowa,
to fantastyczna rzecz,
fenomenalna,
dobrze nam RAZEM jest."
Napisałem to ja, Jarząbek









